Wywiad z dr Arturem Pollokiem - znani absolwenci

KONKURS "ZNANI ABSOLWENCI"

Uczniowie działający w Szkolnym Kole Kariery przystąpili do projektu badawczego "Przedsiębiorcy z naszej szkoły", którego organizatorem jest pan Richard Lucas, członek Komitetu Honorowego Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości w Polsce. W ramach tego projektu organizowany jest konkurs "Znani absolwenci" . Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie internetowej http://znaniabsolwenci.pl/

Anita Szymańska i Sylwia Skoczylas z klasy 3 c Technikum Ekonomiczno-Hotelarskiego w dniu 17 października 2011 r. przeprowadziły wywiad z absolwentem naszej szkoły panem doktorem Arturem Pollokiem pracownikiem naukowym Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, a także członkiem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego oraz wiceprzewodniczącym Komitetu Głównego Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej.

Opiekę nad zespołem sprawowała Justyna Przecherska.

Wywiad z dr Arturem Pollokiem - znanym absolwentem
Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 1 w Krakowie

dr Artur PollokDr Artur Pollok jest absolwentem Liceum Ekonomicznego w Zespole Szkół Ekonomicznych nr 1 im. Mikołaja Kopernika w Krakowie, które ukończył w 1991 r.
W latach 1991–1996 studiował na Wydziale Ekonomii Akademii Ekonomicznej w Krakowie (kierunek: finanse i bankowość) i uzyskał tytuł magistra. W roku akademickim 2005/2006 podjął studia podyplomowe w zakresie życia i myśli Jana Pawła II na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, uzyskując dyplom tej uczelni.
W 2005 r. Rada Wydziału Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych Akademii Ekonomicznej w Krakowie nadała Mu stopień naukowy doktora nauk ekonomicznych na podstawie rozprawy pt. "Oszczędności gospodarstw domowych w Polsce w okresie transformacji systemu gospodarczego".
Swoją karierę zawodową związał z Akademią Ekonomiczną w Krakowie, gdzie w 1995 r. jako student V roku został zatrudniony na stanowisku asystenta stażysty w Katedrze Mikroekonomii, a obecnie jest adiunktem w Katedrze Ekonomii.
Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w którym od początku prowadzi aktywną działalność – obecnie jako wiceprezes Zarządu Krajowego oraz prezes Zarządu Oddziału w Krakowie. Pełni także funkcję wiceprzewodniczącego Komitetu Głównego Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej przy Zarządzie Krajowym tego Towarzystwa oraz sekretarza naukowego Komitetu Redakcyjnego rocznika „Zeszyty Naukowe Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego”.
Jest autorem wielu publikacji naukowych i dydaktycznych.

1. Dlaczego wybrał Pan szkołę o kierunku ekonomicznym? Na przełomie lat 80-90 był to kierunek bardziej popularny wśród dziewcząt.

Wiele rzeczy w życiu człowieka jest wynikiem przypadku. Myślę, że kończąc szkołę podstawową, tak naprawdę nie do końca mamy sprecyzowane swoje zainteresowania i nie jesteśmy w stanie jasno powiedzieć, co chcielibyśmy w życiu robić, np. czy zostać muzykiem, plastykiem, mechanikiem samochodowym, czy ekonomistą. I tak samo było w moim przypadku. Istniały zawody, do których mnie nie ciągnęło, jak np. mechanik, czy elektryk. Moje zainteresowania były raczej humanistyczne i długi czas rozważałem naukę w liceum ogólnokształcącym. Pod wpływem mojej mamy, która jednak była bardzo zachowawcza i mówiła mi: „A co będzie, jak się po liceum nie dostaniesz na studia, to nie będziesz miał żadnego zawodu”, podjąłem decyzję, że będę kontynuował naukę w Liceum Ekonomicznym w Zespole Szkół Ekonomicznych nr 1 w Krakowie. Okazało się, że to było to, co stało się moją późniejszą ścieżką zawodową w życiu. Nie miałem wtedy świadomości, że jest to kierunek popularny przede wszystkim wśród dziewcząt. W klasie miałem tylko dwóch kolegów, a były też takie klasy, gdzie był jeden chłopak lub nie było ich wcale. Świetnie się jednak dogadywałem ze wszystkimi trzydziestoma czteroma dziewczynami z mojej klasy. Bardzo miło wspominam ten okres mojej nauki w Liceum Ekonomicznym. Pamiętam, że kończąc szkołę żałowaliśmy, że nie możemy pobyć jeszcze dłużej w tak dobrej atmosferze jaka panowała w naszej szkole.

2. Brał Pan czynny udział w życiu szkoły, działał Pan w samorządzie szkolnym. W jaki sposób te doświadczenia zaprocentowały w Pana późniejszej karierze?

Rzeczywiście brałem czynny udział w życiu szkoły. Już w szkole podstawowej byłem najpierw przewodniczącym klasy, a potem przewodniczącym szkolnego samorządu uczniowskiego. W szkole średniej, w pierwszej klasie trochę dzięki temu, że było nas w klasie tylko trzech chłopców zostałem wybrany przewodniczącym klasy. W drugiej klasie w wyborach szkolnych wybrano mnie na przewodniczącego samorządu uczniowskiego w Zespole Szkół Ekonomicznych nr 1. Taka działalność zawsze mi się podobała, wspólnie rzeczywiście robiliśmy różne ciekawe rzeczy. Praca w samorządzie uczniowskim była dla nas wspaniałą szkołą demokracji i kształtowała w nas postawy przedsiębiorcze. Pokazywała, że jeżeli są chęci, to można wiele zrobić, a to dodawało nam wiary w siebie. Samorząd uczniowski pełnił też dla nas ważną funkcję integracyjną i rozwijał wiele naszych umiejętności.

3. Jakie cechy Pana charakteru zostały ukształtowane poprzez doświadczenia wyniesione ze szkoły?

Dzięki wspomnianej działalności w samorządzie uczniowskim, jak i moim sukcesom w nauce nabrałem pewności siebie, odwagi, przebojowości, ale nauczyłem się także odpowiedzialności. To jest bardzo ważna cecha, której niestety brakuje wielu ludziom, bo za swoje działania trzeba być odpowiedzialnym. Działalność społeczna w szkole nauczyła mnie również tego, że nie wszystko musi mi się w życiu udać. Jest to ważne doświadczenie kiedy człowiek widzi, że nie wszystkie plany udaje się zrealizować i nie załamuje się tym, bo ma jeszcze wiele innych rozwiązań przed sobą. W takich warunkach można odkryć to w czym jest rzeczywiście dobrym. Jesteśmy zróżnicowani pod względem talentów. Jeden świetnie sobie radzi w tej dziedzinie a drugi w innej. I tak zawsze staram się patrzeć na innych ludzi i na siebie.

4. Czy po ukończeniu naszej szkoły był Pan zadowolony z dokonanego wyboru?

Tak, byłem zadowolony. Zresztą świadczy o tym to, że świadomie wybrałem studia ekonomiczne i jestem zawodowym ekonomistą. Byłem zainteresowany również prawem i żałuję, że na pewnym etapie nie połączyłem tych dwóch kierunków studiów. Jak zaczynałem naukę w Liceum Ekonomicznym to postanowiłem sobie, że najważniejsze będą dla mnie przedmioty ekonomiczne, a ponieważ lubiłem się ich uczyć – szczególnie ekonomii, ekonomiki przedsiębiorstw i rachunkowości – miałem z nich bardzo dobre stopnie, a po wejściu sześciostopniowej skali ocen – oceny celujące. I tak było do końca mojego pobytu w szkole. Wybór kierunku studiów ułatwiło mi również zajęcie I miejsca w ogólnopolskiej Olimpiadzie Wiedzy Ekonomicznej w roku szkolnym 1990/1991. W tamtych latach zwycięzca olimpiady przedmiotowej otrzymywał indeks na wybraną uczelnię.

5. Jak Pan wspomina swój sukces i jaki miał on wpływ na Pana dalszą karierę?

W Olimpiadzie Wiedzy Ekonomicznej wziąłem udział będąc uczniem czwartej klasy Liceum. Patrzę na swój sukces jednak nieco z przymrużeniem oka i sądzę, że sprzyjało mi też szczęście. Pamiętam, że podczas zawodów finałowych w podwarszawskiej Jachrance towarzyszył mi ogromny stres, immanentna cecha ludzi ambitnych w szkole. Z emocji schudłem tam aż trzy kilogramy w trzy dni. Nie polecam dziś nikomu takich emocji. Dzięki zwycięstwu w Olimpiadzie dostałem upragniony indeks na studia wyższe, które podjąłem na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, czyli dzisiejszym Uniwersytecie Ekonomicznym, na kierunku finanse i bankowość. Na trzecim roku studiów zostałem seminarzystą pani profesor Zofii Dach, co miało przełomowe znaczenie dla dalszej mojej kariery zawodowej. Będąc na czwartym roku, czyli jeszcze w trakcie studiów, pani profesor zaproponowała mi pracę na uczelni w charakterze asystenta, w wyniku czego rektor uczelni powierzył mi jako studentowi wykonywanie czynności asystenta stażysty. Po skończeniu studiów zostałem zatrudniony na stanowisku asystenta w Katedrze Mikroekonomii. W 2005 roku obroniłem z wyróżnieniem doktorat z ekonomii uzyskując stopień doktora nauk ekonomicznych w zakresie ekonomii. Nadal pracuję na uczelni, obecnie w Katedrze Ekonomii na Wydziale Finansów. Zawsze chciałem pracować z młodzieżą, być nauczycielem. A marzenia się spełniają. Trzeba przede wszystkim wierzyć w siebie.
Wiele zawdzięczam Olimpiadzie Wiedzy Ekonomicznej, nie tylko wybór kierunku studiów, ale także pierwszą pracę. Po ukończeniu Liceum Ekonomicznego zostałem zatrudniony w naszej szkole jako nauczyciel i łączyłem przez pewien czas pracę nauczyciela w szkole ze studiowaniem na uczelni. Zarobione pieniądze uzupełniały mój studencki budżet, co było dla mnie bardzo pomocne. Przygotowywałem młodzież naszej szkoły do udziału w Olimpiadzie Wiedzy Ekonomicznej. Dwójka z nich – Maciej Migda i Sebastian Konieczny, zostało później laureatami Olimpiady. Jeden zajął piąte miejsce w Polsce, drugi nieco dalszą pozycję.
Był również w moim życiu taki okres, że uczyłem przedmiotów ekonomicznych młodzież niewidomą i słabowidzącą w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Pod wpływem tych doświadczeń zainicjowałem dopuszczenie tej młodzieży do udziału w Olimpiadzie, co wiązało się ze zmianą jej regulaminu. Te doświadczenia zaprocentowały i pani profesor Stanisława Borkowska, która była wtedy przewodniczącą Komitetu Głównego Olimpiady zaproponowała, abym pełnił funkcję członka Komitetu Głównego. Zaangażowałem się w coroczną organizację Olimpiady, a teraz jestem wiceprzewodniczącym Komitetu Głównego Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej i jednym z jej jurorów. Dużo satysfakcji sprawia mi współtworzenie tej Olimpiady. Żałuję przy tym, że od wielu lat nie ma żadnego laureata z Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 1 w Krakowie.

6. Rozpoczął Pan studia na Akademii Ekonomicznej w Krakowie i z tą uczelnią związał Pan swoje dalsze losy. Myślał Pan o założeniu własnej firmy?

Czy ja myślałem o prowadzeniu własnej firmy? Myślę, że tak. Spełniło się moje marzenie: jestem nauczycielem, pracuję naukowo na uczelni. Myślałem o własnej firmie jako o prestiżowej szkole średniej sprofilowanej w kierunku ekonomicznym. Ciągle jednak mam tak dużo obowiązków naukowych oraz obowiązków wynikających z mojej działalności społecznej w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym, że ten pomysł pozostaje wciąż tylko w sferze marzeń. Nurtuje mnie też problem zbyt słabego wykorzystania potencjału małych dzieci. Wzięło się to stąd, że mam małą córkę – Julię, która teraz poszła do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Przez jej doświadczenia przedszkolne doszedłem do wniosku, że znakomicie byłoby stworzyć przedszkole wykorzystujące i ukierunkowujące ogromne możliwości i potencjał dzieci na wczesnym etapie edukacji, czego w naszym systemie edukacyjnym w mojej opinii brakuje.

7. Oprócz pracy naukowej na Uniwersytecie Ekonomicznym jest Pan również wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i wiceprzewodniczącym Komitetu Głównego Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej. Czy warto podjąć tak duży wysiłek w celu przygotowania się do Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej i czy tą widzę można potem wykorzystać prowadząc własną firmę?

Oczywiście, że tak. Na pewno warto. Edukacja ekonomiczna społeczeństwa jest wciąż w Polsce bardzo ważna. Mimo, że minęło 20 lat od zapoczątkowania okresu transformacji w naszym kraju wciąż płacimy za szkody poniesione w wyniku braków w wiedzy ekonomicznej wyniesionych z systemu gospodarki centralnie planowanej. Wysoka i rozwinięta wiedza ekonomiczna przekłada się bowiem na mądre wybory, nie tylko polityczne, ale przede wszystkim na te codziennie dokonywane w naszym życiu. W ten sposób tworzymy i kształtujemy wspólny dobrobyt. Natomiast brak wiedzy ekonomicznej powoduje podejmowanie błędnych decyzji przez co często marnotrawimy to, co moglibyśmy lepiej wykorzystać.
Jako juror zawodów okręgowych i centralnych Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej mogę z przekonaniem stwierdzić, że laureaci Olimpiady to myślący, otwarci, ambitni i przede wszystkim przedsiębiorczy młodzi ludzie. Jak pokazują ich późniejsze losy zawodowe nie tylko kończą najlepsze szkoły ekonomiczne w Polsce, ale znakomicie odnajdują się w potężnych korporacjach, gdzie wysoko awansują; jak również zakładają własne firmy i z sukcesem prowadzą działalność gospodarczą na własny rachunek. Zachęcam wszystkich uczniów szkół ponadgimnazjalnych do udziału w Olimpiadzie. Jest to inwestowanie w siebie, a możliwości do tego zmarnować nie wolno. Przygotowując się do udziału w Olimpiadzie rozwijamy swoją wiedzę i nikt nam jej nie odbierze, nawet gdy nie uda się sięgnąć po laury olimpijskie. Z całym przekonaniem uważam, że inwestowanie w siebie jest obowiązkiem każdego człowieka – bez względu na wiek.

8. Czy planuje Pan swoją karierę zawodową i konsekwentnie realizuje swój plan?

Nie mam szczegółowego, konkretnego planu i nie wyznaczyłem sobie dalekosiężnych celów konsekwentnie realizowanych. Myślę, że życie człowieka powinno być bardziej spontaniczne. Nie należy się zamykać na to co los wkłada w ręce. Może się okazać, że będą to rzeczy wartościowe, więc trzeba być ciągle otwartym i czujnym na to co się wokół dzieje. W tej chwili moim celem jest kariera akademicka, czyli zdobycie kolejnego stopnia naukowego – doktora habilitowanego. Ale może pojawi się jakieś ważne przedsięwzięcie, którego realizację będę uważał za bardziej potrzebną i w takiej sytuacji odłożę na jakiś czas pisanie rozprawy habilitacyjnej. Tego nie wiem… Jestem otwarty na zmiany. Nie polecam takiego ścisłego wyznaczania sobie celów i realizowania ich punkt po punkcie, a co za tym idzie stresowania się: uda się czy nie. Oczywiście określenie kierunku życia jest ważne, ale tyle w mojej ocenie wystarczy.

9. Co Pan uważa za swój największy sukces w życiu?

Mój największy sukces? Może zaskoczę, ale nie jest on związany z karierą akademicką. Moim największym sukcesem jest rodzina. Mam wspaniałą żonę i wspaniałą siedmioletnią córeczkę Julię. To, że jestem szczęśliwym mężem i ojcem daje mi wiele radości, bo nie wszystko się kończy na pracy zawodowej. Więc cieszę się, że jest ktoś kto żyje dla mnie, a ja mogę żyć dla kogoś. I to jest mój największy sukces.

10. Jak Pan spędza swój wolny czas? Jakie jest Pana hobby?

Z tym czasem wolnym sprawa jest trochę trudna, bo mimo tego, że moja rodzina jest moim największym sukcesem życiowym i czerpię z tego najwięcej radości, to poprzez charakter mojej pracy zawodowej nie mam dla niej wiele czasu. Mam nawet z tego powodu nieustanne wyrzuty sumienia. Pracując naukowo pracuje się z zasadzie 24 godziny na dobę. Zajęcia ze studentami odbywają się w różnych porach dnia, muszę się do tych zajęć przygotowywać, prowadzę badania naukowe, nieustannie czytam i uzupełniam swoją wiedzę. Tak naprawdę jestem cały czas w pracy.
Staram się jednakże w miarę możliwości każdą wolną chwilę poświęcać mojej córeczce. Jak się jest rodzicem, to trzeba sprzyjać rozwojowi talentów dziecka, a paradoksalnie prowadzi to do podnoszenia kwalifikacji rodziców. Przykładowo moja córka od tego roku zaczęła jeździć na rolkach. Dla jej bezpieczeństwa musiałem sam się nauczyć jeździć na rolkach. Tak było też wcześniej z nartami. Ze względu na naszą córkę, obydwoje z żoną nauczyliśmy się jeździć na nartach. I teraz nie ukrywam, że bardzo lubię jeździć na nartach, rolkach i rowerze. Natomiast jeżeli chodzi o hobby to pozostałem humanistą. Interesuje mnie zarówno sztuka jak i muzyka sakralna.

Bardzo dziękujemy za poświęcony nam czas.

 

ERASMUS+
„Jestem nauczycielem
Europejczykiem, rozwijam
znajomość języków obcych”